małopolskie

Zalipie – najbardziej kolorowa wieś w Polsce

Zalipie to mała i niepozorna wioska, do której zjeżdżają tysiące turystów z Polski i z zagranicy. Czy jej słynne malowane chaty są faktycznie aż tak niesamowite? Zobacz sam, wyruszamy w kolorową podróż na północne krańce Małopolski.

Zalipie – historia malowanych chat

Historia malowania zalipiańskich chat jest dość długa. Przez ponad 150 lat Zalipianki starały się przyozdobić swoje domy setkami kolorowych barw. Jednak zaczęło się dość niepozornie, biedne chaty z racji braku komina w domu, bardzo szybko brudziły się od dymu i sadzy. Czarne, ponure i wiecznie zakurzone domy, w których często mieszkały też i zwierzęta, nie były przyjemnym miejscem. Pewnego razu podczas bielenia chat wapnem, jedna z Zalipianek wpadła na pomysł przyozdobienia swojego mało atrakcyjnego pieca w białe kwiaty z wapna. Początkowo kobiety tworzyły bardzo nieforemne kleksy, które nie szczególnie przypominały kwiaty… nic dziwnego najpierw za pędzel służyły im źdźbła zboża, a później patyczki z brzozy i końskiego włosia. Z czasem ich malunki nabierały jednak coraz większego uroku.

Po II wojnie światowej drewniane wiejskie chaty rozkwitły kolorowym dywanem barw. Białe zalipiańskie wzory szybko zmieniły się na wielobarwne i soczyste kolorowe kwiaty. Początkowo sproszkowane farby trzeba było rozpuszczać w mleku. Z reguły ubogie chaty nagle nabierały nowego blasku, stawały się malowniczą kwitnącą łąką i to przez cały rok. Co więcej każdy z wzorów był zawsze malowany odręcznie, bez użycia szablonów, a co się z tym wiąże nie znajdziemy w Zalipiu dwóch tak samo ozdobionych chat.

Zalipie to nie tylko kolorowe domy

Dziś w Zalipiu zdobi się wszystko, począwszy od ścian domów, płotów, studni, czy też budynków gospodarczych z budami dla psów. Tutaj dodatkowo znajdziemy też piękne wyszywane serwetki, wycinanki i stroje zdobione kolorowymi kwiatami. Jednak Zalipie to przede wszystkim tradycja, która przetrwała trudne czasy II wojny światowej i jest nadal pielęgnowana. To też styl życia mieszkańców Zalipia i okolicznych wiosek, którym przypadła do gustu ta sztuka. Każdy maluje tak jak potrafi, a starsze pokolenie przekazuje swoje tajniki dzieciakom, które od najmłodszych lat chłoną tą ciekawą tradycję.

Zagroda Felicji Curyłowej w Zalipiu

Po II wojnie światowej w Zalipiu wciąż było wiele malarek, najbardziej wyróżniały się panie, które miały nie tylko zdolności manualne, ale i zaczęły malować nieznane dotąd wzory. Jedną z wybitnych malarek była Felicja Curyłowa, którą nazywano szefową. Niektórzy mówią, że była upartą i bardzo zawziętą kobietą. Jednak to dzięki jej staraniom w Zalipiu pojawiła się elektryczność. To również ona jako pierwsza zaczęła malować chaty na zewnątrz. Dobrze wiedziała, że pięknie zdobione izby są ozdobą tylko dla domowników, a warto pokazać wszystkim dookoła swoje umiejętności. Dziś jej dom oraz budynki gospodarcze są siedzibą muzeum. W dwóch malutkich izbach jej domu możemy poczuć klimat dawnych lat i zachwycić się bajkowymi zdobieniami. W jednej z izb mamy dodatkowo okazję zobaczyć tradycyjny, regionalny strój powiślański jaki nosiły tutejsze panie. Co ciekawe, jest on w całości wyszyty przez samą Felicję Curyłową.

Tuż obok domu Felicji mamy okazję zobaczyć, przeniesioną na teren skansenu chatę Stefani Łączyńskiej. To kolejna wybitna zalipiańska malarka i poetka. W jej domu możemy zobaczyć również dwie izby. Czarną, czyli kuchnię, w której z reguły toczyło się gwarne życie domowników i białą, czyli pokój gościnny. Wszystkie przedmioty wewnątrz chałupy są oryginalne i zdobione własnoręcznie przez samą Stefanię.

Biedacka chata

Trzecim budynkiem jaki możemy zwiedzać w skansenie jest chata biedniacka. W porównaniu z dwoma poprzednimi bogato zdobionymi domami, tutaj od razu widać różnicę. W tej małej chacie do dziś pokrytej strzechą w jednej izbie mieszkali domownicy razem z bydłem, nie ma tu też podłogi, a jedynie tak zwane klepisko, czyli po prostu ubita ziemia. Chata jest cała bielona wapnem, a jedynymi jej zdobieniami są niewielkie motywy kwiatowe na zewnątrz. Zaglądając do jej środka możemy przekonać się na własne oczy w jakiej biedzie żyli kiedyś ludzie na wsiach.

Dom Malarek

Również dzięki staraniom Felicji Curyłowej powstało w Zalipiu miejsce, w którym mogą tworzyć i spotykać się malarki. Dziś w Domu Malarek możemy oglądać mnóstwo zalipiańskich perełek, tutaj możemy też kupić unikatowe pamiątki, które są ręcznie zdobione kolorowymi kwiatami. Śmiało możemy powiedzieć, że pracują tu ludzie z pasją i wielkimi umiejętnościami. A jeśli macie ochotę spróbować swoich sił w malowaniu, warto skorzystać z oferty warsztatów i przywieźć z Zalipia coś stworzonego przez siebie. Może odkryjecie swój utajniony talent artystyczny.

Zwiedzanie Zalipia

Najwygodniej rozpocząć zwiedzanie Zalipia od Domu Malarek, tutaj znajdziecie duży bezpłatny parking, gdzie zostawiamy samochód. Warto wybrać się pieszo na kolorowy spacer przez wieś. Pętelka wokół wioski to około 4,5 km trasy asfaltową drogą. Zatem wolnym spacerowym krokiem to zaledwie 1,5 godzinki na świeżym powietrzu. Warto również dodatkowo zaglądnąć do kościoła w Zalipiu. Jego wnętrze jest również pięknie ozdobione tysiącem kolorowych motywów kwiatowych. Co ciekawe, znajdziemy tu także malutką zalipiańską kapliczkę, w całości pomalowaną w bajkowe kolorowe kwiaty.

Konkurs “Malowana Chata”

Co roku w Zalipiu odbywa się wielka uroczystość, to konkurs na najpiękniejszą Zalipiańską chatę. Na wiosnę Zalipie od nowa nabiera soczystych, świeżych barw i nierzadko całkiem nowych kompozycji kwiatowych. Zalipianki prześcigają się w swoich poczynaniach i motywują siebie nawzajem do kultywowania tej tradycji. Co ciekawe malują nie tylko kobiety, ale i mężczyźni, w niektórych domach do konkursu przystępują całe pokolenia, babcia, mama i dzieci. Zwycięzców konkursu “Malowana Chata” wybiera jury, a najlepsi dostali nagrody pieniężne. Kiedy najlepiej przyjechać do Zalipia? Konkurs organizowany jest zawsze w piątek, sobotę i niedzielę tuż po Bożym Ciele. Zatem jeśli chcecie zobaczyć najnowsze malunki, które co roku się zmieniają, warto tu wpaść w tym terminie.

Zalipie to prawdziwa perełka na mapie Powiśla Dąbrowskiego, Małopolski, a nawet całego kraju. Zaplanujcie tu swój wypad na wiosnę, gdy kwitną rzepaki, cudownie słodko pachną bzy, a malowane chaty po zimie odzyskują swój wyrazisty kolor.

Plan wypadu do Zalipia

Dojazd: najwygodniej tu dotrzeć własnym samochodem

Parking: ogólnodostępny bezpłatny parking pod Domem Malarek, albo pod kościołem

Bilety Wstępu:

  • Zagroda Felicji Curyłowej – 5 zł/os

Czas zwiedzania: 1,5 -2 godzin

Koszt wypadu dla 2 osób: np. z Krakowa – 100 zł